Blog towarzyszący powstawaniu spektaklu "SUKIENKA Z DZIURKĄ",
tworzonego przez Grupę Artystyczną TERAZ POLIŻ.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 października 2010
DLA RÓWNOWAGI
TAJEMNICE NAJWIĘKSZYCH UWODZICIELI – fragment –
Adrian Kołodziej, Grzegorz Głuś
...Prawdziwy facet wyraża swoją pewność siebie poprzez język ciała
i można go rozpoznać z daleka. Podobnie Ty nie wykonuj nerwowych
ruchów i nie chwiej się na nogach. Stań twardo na nogach, wyprostowany,
z klatką piersiową wypiętą i lekko uniesionym podbródkiem...
...To, jak i co mówisz, również może o Tobie wiele powiedzieć. Nie używaj
niepotrzebnych słów (jak „i”, „oraz”), nie zastanawiaj się, wydając
odgłosy typu „yyy”, nie kończ zwrotami „wiesz”, „nie”. W ten sposób
nieświadomie szukasz aprobaty, pokazujesz swoją niepewność
i tworzysz strumień słów trudnych do przyswojenia. Zamiast powiedzieć:
„Czy mógłbym dostać...”, powiedz: „Chcę...” albo: „Chciałbym...”.
Przestań używać stwierdzeń: „Nie mogę...”, „Nie dam rady...”,
bo jesteś wtedy odbierany jak mały chłopiec, który nie ma nad
niczym kontroli. Musisz wywoływać wrażenie siły i władzy, dzięki
którym masz możliwość kierowania swoim życiem. Unikaj wszystkiego,
co kwalifikowałoby Cię jako słabego i niezasługującego na to,
czego chce. Stosuj prosty i zrozumiały język. Kiedy coś opisujesz,
możesz zastosować więcej przymiotników ubarwiających obraz i czyniących
go wyraźniejszym
CDN
ŻARCIK
Chłopak mówi do dziewczyny:
- Kasiu jak dam ci snickersa, to dasz pocałowaś sić w policzek???
- No dobrze. I ja pocałował
- Kasiu, a jak dam ci dwa snickersy to mogę cię pocałowac w usta???
- No dobrze i ją pocałował.
- Kasiu, a jak dam ci 3 snickersy to mogę cię pocałowaś w usta, ale
z języczkiem???
- K***a to ja dostanę cukrzycy zanim Ty mnie przelecisz!!
- Kasiu jak dam ci snickersa, to dasz pocałowaś sić w policzek???
- No dobrze. I ja pocałował
- Kasiu, a jak dam ci dwa snickersy to mogę cię pocałowac w usta???
- No dobrze i ją pocałował.
- Kasiu, a jak dam ci 3 snickersy to mogę cię pocałowaś w usta, ale
z języczkiem???
- K***a to ja dostanę cukrzycy zanim Ty mnie przelecisz!!
środa, 29 września 2010
OTRZYMANE INSPIRACJE
1. przerażająca "różowa książeczka" - od Weroniki Szczawińskiej
polski tytuł - "Zasady. Sekretny poradnik jak zdobyć Mężczyznę Właściwego"
angielski tytuł - "The Rules. Time-tested Secrets for Capturing the Heart of Mr. Right"
oto link do strony autorek
również za Weroniką szczególnie polecamy zakładkę Top 10 Rules
2. artykuł z portalu Republika Kobiet pt. "Rozbieram się i zarabiam" od Zofii Horszczaruk
oraz z tego samego portalu "Sponsoring czy prostytucja?" - zauważony dzięki poprzedniemu artykułowi
3. !!! oraz wisienka na torcie - również od Zofii Horszczaruk:
polski tytuł - "Zasady. Sekretny poradnik jak zdobyć Mężczyznę Właściwego"
angielski tytuł - "The Rules. Time-tested Secrets for Capturing the Heart of Mr. Right"
oto link do strony autorek
również za Weroniką szczególnie polecamy zakładkę Top 10 Rules
2. artykuł z portalu Republika Kobiet pt. "Rozbieram się i zarabiam" od Zofii Horszczaruk
oraz z tego samego portalu "Sponsoring czy prostytucja?" - zauważony dzięki poprzedniemu artykułowi
3. !!! oraz wisienka na torcie - również od Zofii Horszczaruk:
Czego pragną mężczyźni, czyli kobiecy poradnik przez mężczyzn pisany
"Trzech, jak o sobie piszą, ambitnych i pragnących założyć rodziny mężczyzn, postanowiło pomóc kobietom. Doświadczeni w kontaktach z przedstawicielkami płci przeciwnej wydali książkę, w której chcą pokazać, według jakich zasad ułożony jest męski świat."
oto link do artykułu (właściwie streszczenie książki ;)) na portalu studente.pl
BARDZO BARDZO DZIĘKUJEMY WERONICE I ZOSI ZA INSPIRACJE!!!
Etykiety:
artykuł,
dziwka,
edukacja,
idea,
inspiracje,
jak poderwać mężczyznę,
kobieta,
książka,
kurtyzana,
kurtyzany,
mężczyzna,
poradnik,
prostytucja,
prostytutka
środa, 15 września 2010
JAPOŃSKIE PORADY OFICJALNE
podajemy za TVP.INFO:
Japońskie kobiety liczą na to, że nowa, specjalna szkoła pomoże im zdobyć męża. Uczą się w niej m.in. jak się kłaniać, ozdabiać stół i siadać tak, by zaimponować teściom.
W czasach, gdy coraz więcej Japończyków ma problemy ze znalezieniem drugiej połówki i wejściem w związek małżeński, niektóre singielki doskonalą swoje umiejętności w „polowaniu na męża” w nowej, specjalnej szkole.
Tokijska szkoła „Infini” ma w swojej ofercie różne zajęcia – wszystkie mające ułatwić „tego jedynego”. Nauczyciele mówią jak rozmawiać, jak się elegancko kłaniać, by zachwycić nie tylko wybranka, ale też jego rodziców. A okazuje się, że zrobienie wrażenia na japońskich rodzicach jest niezwykle ważne. Bez ich zgody, ślubu nie będzie.
– Nigdy nawet nie pomyślałam, że matka mojego chłopaka może odgrywać tak ważną rolę i musi mnie lubić. Skupiałam się tylko na związku z chłopakiem, ale teraz zdałam sobie sprawę, że naprawdę muszę zacząć się starać, by zaimponować przyszłym teściom – mówi Kozue Sugawara, 29-letnia uczennica, która już przy poprzednim związków liczyła na ślub.
Według rządowych statystyk, dwie trzecie kobiet poniżej 34 roku życia jest niezamężnych. Nie pomagają nawet prawie 4 tys. firm specjalizujących się w swataniu.
Szkoła ma obecnie 30 uczennic i prawie tyle samo uczniów, ale panowie rzadziej pojawiają się na zajęciach. Mężczyźni także mogą się tu udać po pomoc, ale oczywiście dla nich jest opracowany inny program „polowania na żonę”.
Instruktorzy w szkole oceniają sposób, w jaki uczennice się ubierają, stoją, siedzą, krzyżują nogi i wysiadają z samochodu. Średni wiek słuchaczek to 30 lat, a roczna opłata wynosi 200 tys. jenów.
Panie są przekonane, że ta inwestycja się zwróci. 32-letnia Mei Oda wie czego chce. „Szukam mężczyzny, który zarabia przynajmniej milion jenów rocznie (ok. 300 tys. zł), nie będzie chciał, bym wprowadziła się do jego rodziców i będzie się o mnie troszczył” – mówi ta pracownica biurowa.
Wśród wielu lekcji, są też zajęcia z podawania jedzenia i dekorowania stołu, po których przychodzi czas na półgodzinną symulowaną randkę z nauczycielem. „Parze” cały czas przygląda się dyrektorka szkoły, która ocenia każdy ruch podopiecznej.
– Dostałam 75 punktów na 100. Powiedziano mi, że ogólnie wypadłam dobrze, ale na chwilę zapadła cisza, a to jest oceniane negatywnie – relacjonuje 24-letnia konsultantka zdrowotna Yumeko Tekeuchi.
link do źródła
Japońskie kobiety liczą na to, że nowa, specjalna szkoła pomoże im zdobyć męża. Uczą się w niej m.in. jak się kłaniać, ozdabiać stół i siadać tak, by zaimponować teściom.
W czasach, gdy coraz więcej Japończyków ma problemy ze znalezieniem drugiej połówki i wejściem w związek małżeński, niektóre singielki doskonalą swoje umiejętności w „polowaniu na męża” w nowej, specjalnej szkole.
Tokijska szkoła „Infini” ma w swojej ofercie różne zajęcia – wszystkie mające ułatwić „tego jedynego”. Nauczyciele mówią jak rozmawiać, jak się elegancko kłaniać, by zachwycić nie tylko wybranka, ale też jego rodziców. A okazuje się, że zrobienie wrażenia na japońskich rodzicach jest niezwykle ważne. Bez ich zgody, ślubu nie będzie.
– Nigdy nawet nie pomyślałam, że matka mojego chłopaka może odgrywać tak ważną rolę i musi mnie lubić. Skupiałam się tylko na związku z chłopakiem, ale teraz zdałam sobie sprawę, że naprawdę muszę zacząć się starać, by zaimponować przyszłym teściom – mówi Kozue Sugawara, 29-letnia uczennica, która już przy poprzednim związków liczyła na ślub.
Według rządowych statystyk, dwie trzecie kobiet poniżej 34 roku życia jest niezamężnych. Nie pomagają nawet prawie 4 tys. firm specjalizujących się w swataniu.
Szkoła ma obecnie 30 uczennic i prawie tyle samo uczniów, ale panowie rzadziej pojawiają się na zajęciach. Mężczyźni także mogą się tu udać po pomoc, ale oczywiście dla nich jest opracowany inny program „polowania na żonę”.
Instruktorzy w szkole oceniają sposób, w jaki uczennice się ubierają, stoją, siedzą, krzyżują nogi i wysiadają z samochodu. Średni wiek słuchaczek to 30 lat, a roczna opłata wynosi 200 tys. jenów.
Panie są przekonane, że ta inwestycja się zwróci. 32-letnia Mei Oda wie czego chce. „Szukam mężczyzny, który zarabia przynajmniej milion jenów rocznie (ok. 300 tys. zł), nie będzie chciał, bym wprowadziła się do jego rodziców i będzie się o mnie troszczył” – mówi ta pracownica biurowa.
Wśród wielu lekcji, są też zajęcia z podawania jedzenia i dekorowania stołu, po których przychodzi czas na półgodzinną symulowaną randkę z nauczycielem. „Parze” cały czas przygląda się dyrektorka szkoły, która ocenia każdy ruch podopiecznej.
– Dostałam 75 punktów na 100. Powiedziano mi, że ogólnie wypadłam dobrze, ale na chwilę zapadła cisza, a to jest oceniane negatywnie – relacjonuje 24-letnia konsultantka zdrowotna Yumeko Tekeuchi.
link do źródła
poniedziałek, 13 września 2010
LEKTURA OBOWIĄZKOWA
oto materiał filmowy od którego edukację można zacząć:
JAK POŚLUBIĆ MILIONERA
czyli
Marilyn Monroe, Lauren Bacall i Betty Grable ruszają na łowy.
+ jeszcze trochę Marilyn:
- Diamonds Are A Girls Best Friend
prosto z "Mężczyźni wolą blondynki"
Panie i Panowie!
Uczmy się tych zasad!
...gdyż albowiem ponieważ bo because...
Bez nich ani rusz!
JAK POŚLUBIĆ MILIONERA
czyli
Marilyn Monroe, Lauren Bacall i Betty Grable ruszają na łowy.
+ jeszcze trochę Marilyn:
- Diamonds Are A Girls Best Friend
prosto z "Mężczyźni wolą blondynki"
Panie i Panowie!
Uczmy się tych zasad!
...gdyż albowiem ponieważ bo because...
Bez nich ani rusz!
Etykiety:
blondynki,
celebrytka,
diamenty,
edukacja,
film,
gra,
jak poderwać mężczyznę,
JAK POŚLUBIĆ MILIONERA,
kobieta,
Marilyn Monroe,
mężczyzna
WIELKIE KURTYZANY 1 - SIE T'AO
…Sie T'ao musiała także nauczyć się prowadzić konwersację, bawić gości opowieściami i anegdotami, gdy wypadnie jej przyjąć zaproszenie do czyjegoś domu, grać z nimi w madżonga, w domino, w szachy lub w szarady, pić wino, nie upijając się ani nie tracąc kontenansu.
Trzeba też było umieć się ubrać, uczesać, umalować: podkład z ryżowego pudru albo bieli ołowianej, uróżowane policzki, różowe cienie wokół oczu, wiśniowe usta, cynobrowe muszki na policzku albo na czole, brwi wygolone i pociągnięte węglem z wierzbowego drewna, paznokcie pomalowane pastą z ałunu albo z balsaminy… Włosy upięte w wysoki, skręcony kok z misternie dopiętym warkoczem. W kok wpinało się nefrytowe lub złote szpilki i wisiorki przytrzymujące kwiaty, jedwabne motyle i wypchane ptaszki. Toaleta przed wystawnym przyjęciem zajmowała kilka godzin. Także wiedza aptekarska nie powinna być obca kurtyzanie – kąpiele w macerowanych ziołach albo w różanych i jaśminowych olejkach dla zmiękczenia skóry, proszki aborcyjne, maści dla zachowania białej karnacji…
Do uzupełnienia toalety, wybranej spośród tęczowej gamy zwiewnych jedwabi, najważniejsze były dodatki: haftowane szale, złote i nefrytowe kolczyki z wyobrażeniem zwierząt, przyczepione do paska sakiewki z proszkami o zapachu piżma lub orchidei, które można było ofiarowywać w dowód miłości.
…musiała się doskonalić sztuce uwodzenia, sztuce alkowy, do czego służył drewniany manekin pozwalający przećwiczyć różne pozycje i figury, jak „polatujące motyle” albo „jeździec w galopie”.
Do podbojów niezbędny był również melodyjny głos wyćwiczony śpiewem, delikatność rąk, wdzięczny gest, chód tak lekki i giętki, żeby nie drgnęła szata… Umieć strzelić okiem znad wachlarza, pochlebić ewentualnemu protektorowi, kwitując uprzejmym uśmiechem jego duchowe walory, reagować perlistym śmiechem na żarty – to liczyło się czasem bardziej niż szczupła talia i pełne biodra…
zaczerpnięte z:
"Wielkie kurtyzany Wschodu i Zachodu" Sylvie Dervin i Dominique Marny
(podkreślenie - TERAZ POLIŻ)
Subskrybuj:
Posty (Atom)